|
» Ona nie przeżyła tej nocy
|
|
02.02.2012 14:46 / odsłon: 613 / komentarzy: 2
|
We wtorek wieczorem jeszcze rozmawialiśmy z 35-letnią Beatą J. Nie udało się nam i strażnikom miejskim przekonać kobiety, że spanie w ruinach fabryki Kem-Budu na Piaskowej Górze przy minus 20 stopniowym mrozie jest samobójstwem. Dzisiaj w nocy zmarał wskutek wyziębienia organizmu.
Większość bezdomnych ryzykuje życie, aby móc się napić. Wolą alkohol niż pobyt w noclegowni. Dlaczego? Bo tam obowiązuje jedna zasada. Trzeźwość. Gdy temperatura spada poniżej kilkunastu stopni na minus kwestią czasu jest informacja o tym, że ktoś z nich zamarzł na śmierć. Tak było i tym razem.
Każdego dnia funkcjonariusze straży miejskiej jeżdżą w miejsca gdzie koczują bezdomni. A można ich spotkać praktycznie wszędzie. Na działkach, w opuszczonych pomieszczeniach, ruinach jak i klatkach schodowych.Dwa dni temu bylismy ze strażnikami na wspólnym patrolu. M.in na terenie byłej fabryki Kem - Budu przy ulicy Długiej. Prowizoryczne drzwi w przypominającym barak pomieszczeniu pozwalały przypuszczać, że ktoś tam mieszka. Gdy podeszliśmy bliżej ze środka wybiegł pies. Strażnik miejski poprosił o wyjście na zewnątrz. Najpierw pojawił jeden bezdomny. Funkcjonariusze go spisali. Po kilkudziesięciu minutach ze środka wyszedł drugi mężczyzna. Ubrany w gruba kurtkę i z czapka na głowie. - Nie jest wam zimno tutaj? Nie boicie się, że zamarzniecie? - pytamy. - Nie. Mamy ciepło. Kolega nawet śpi nago. Ja w podkoszulce. Jak sobie nachucham to mam z czterdzieści stopni - odpowiada. Zza drzwi wychylił się kolejny. Dał dowód osobisty strażnikowi miejskiemu. My rozmawiamy dalej. - Tutaj sobie znosimy kawałki drewna i palimy małe ognisko. Wtedy robi się cieplej - mówi nasz rozmówca. Ku naszemu zdziwieniu ze pomieszczenia wyszła jeszcze kobieta. To była już czwarta osoba. - Nie pójdę do noclegowni, bo mam stałe miejsce zameldowania - wyjaśnia, gdy strażnicy proponują jej pobyt w normalnych warunkach. Nie chce jechać, co potwierdza stosownym oświadczeniem. To była 35-letnia Beata J. Nie wiedziała jeszcze, że będzie żyła tylko dobę. W nocy z środy na czwartek zmarła wskutek wyziębienia organizmu. Jeden z jej kolegów trafił do szpitala z odmrożeniami palców stóp i rąk.
|
redakcja
|
Poleć ten tekst znajomym, wyślij im poniższy adres lub ustaw go w opisie swojego Gadu-Gadu: http://www.wiadomosciwalbrzyskie.pl/4319,.html
|
|
Inne teksty o podobnej tematyce: » Bezpłatne warsztaty (21.05.2012 22:39) » Silni, bo w grupie (21.05.2012 22:36) » W Książu zakotwiczy „PRom" (20.05.2012 22:21) » Defekt Muzgó - reanimacja (20.05.2012 22:19) » Ta "perełka" nie promuje Wałbrzycha (20.05.2012 20:37) » Zobacz jak kibice dopingowali Górnika w meczu z Chrobrym - filmy i zdjęcia (20.05.2012 17:41)
Słowa kluczowe: Wałbrzych zamarzła śmierć bezdomni |
|
| Wasze opinie: | | dodał(a): ~Czytelnik / 02.02.2012 21:50 | | | Smutne niestety, ale czapka z głowy dla redakcji. Tak powinien pracować dziennikarz. Nie robienie tematu na telefon i zdjęcie kominka, a ruszenie tyłka zza biurka i ciężka praca. Gratuluję redakcji. Współczuję rodzinie | | dodał(a): ~benkmen / 03.02.2012 18:58 | | | Hmm....A co w tym czasie robiła opieka społeczna? |
|
|
|
|
wiadomosciwalbrzyskie.pl / Wszelkie prawa zastrzeżone © 2009 Kopiowanie bez zgody redakcji zabronione. |